Wiadomości

Stracił 600 tysięcy złotych!

Data publikacji 05.11.2026

Miał chronić swoje pieniądze przed oszustami, a w rzeczywistości oddał im wszystkie oszczędności i pieniądze z zaciągniętych kredytów. 31-letni mieszkaniec powiatu lipnowskiego padł ofiarą przestępców, którzy podszywali się za pracownika banku i policjanta. Przez ponad dwa tygodnie manipulowali mężczyzną, nakłaniając go do kolejnych wpłat w bitomatach. Łącznie stracił aż 600 tysięcy złotych.

Wszystko zaczęło się 14 października 2026 roku. Do 31-letniego mieszkańca powiatu lipnowskiego zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się jako pracownik banku. Poinformował go, że ktoś zaciągnął kredyt na jego dane osobowe.

Oszust przedstawił mężczyźnie dwa możliwe rozwiązania. Pierwszym było złożenie reklamacji w banku, jeżeli to nie on zaciągnął kredyt. Rozmówca przekonywał jednak, że taka reklamacja może być rozpatrywana nawet przez kilka lat. Drugą możliwością miało być skorzystanie z oferowanej przez niego pomocy, dzięki której sprawę można będzie rozwiązać znacznie szybciej. W ten sposób przestępca próbował zniechęcić 31-latka do samodzielnego kontaktu z bankiem i przekonać go, że najlepszym rozwiązaniem będzie wykonywanie jego poleceń. Podczas rozmowy zaczął również wypytywać 31-latka o jego oszczędności.

Kilka dni później, podczas kolejnej rozmowy, oszust przekazał mężczyźnie niepokojącą wiadomość. Twierdził, że doszło do włamania na jego konto i jego pieniądze zostały skradzione. Dodał, że w ramach dobrej współpracy, jako bank, podarowali mu środki archiwalne. Aby je zabezpieczyć, 31-latek miał wypłacić wszystkie oszczędności z banku, a następnie wpłacić je do specjalnego urządzenia, tzw. bitomatu.

Aby cała historia wydawała się bardziej wiarygodna, z 31-latkiem skontaktował się również kolejny oszust, który tym razem podał się za policjanta. Potwierdził wcześniejsze informacje przekazane przez rzekomego pracownika banku.

Mężczyzna uwierzył, że rozmawia z osobami, które chcą mu pomóc i ochronić jego pieniądze. W rzeczywistości zarówno fałszywy pracownik banku, jak i fałszywy policjant działali po to, aby wyłudzić od niego jak największą kwotę.

Na wypłacie oszczędności przestępcy jednak nie poprzestali. Przekazali 31-latkowi kolejną fałszywą informację. Twierdzili, że aby odzyskać zdolność kredytową, musi zaciągnąć pożyczki gotówkowe w kilku bankach, które sami mu wskazali. Mężczyzna, wykonując polecenia oszustów, zaciągał kolejne zobowiązania finansowe. Wszystkie otrzymane pieniądze, podobnie jak wcześniej swoje oszczędności, wpłacał do bitomatów.

Bitomat to urządzenie przypominające bankomat, które służy do kupowania lub sprzedawania kryptowalut, np. bitcoina. W niektórych takich urządzeniach można wpłacić gotówkę, która następnie zostaje zamieniona na kryptowalutę i przesłana na wskazany adres portfela kryptowalutowego.

W tym przypadku oszuści przesyłali 31-latkowi za pomocą komunikatora internetowego specjalne kody QR. Mężczyzna wykorzystywał je podczas wpłat w bitomatach. Kod QR zawierał dane potrzebne do skierowania kupowanej kryptowaluty na wskazany portfel. W praktyce oznaczało to, że pieniądze wpłacane przez pokrzywdzonego trafiały na adresy wskazane przez przestępców, a nie na żadne bezpieczne konto służące ochronie oszczędności.

Ta historia pokazuje, jak bezwzględnie potrafią działać przestępcy. Oszuści wykorzystują strach przed utratą pieniędzy, podszywają się pod pracowników banków i funkcjonariuszy policji, a następnie przekonują swoje ofiary, że wykonują działania mające ochronić ich oszczędności.

Pamiętajmy!

1. Pracownik banku ani policjant nigdy nie poleci nam wypłacenia oszczędności i wpłacenia ich do bitomatu w celu zabezpieczenia pieniędzy!

2. Nie należy wpłacać pieniędzy do bitomatu na podstawie kodów QR przesyłanych przez nieznajome osoby!

3. Nie wolno zaciągać kredytów na polecenie osób kontaktujących się telefonicznie i podających się za pracowników banku lub policjanta!

Jeżeli ktoś informuje nas telefonicznie o zagrożeniu pieniędzy, należy zakończyć rozmowę i samodzielnie skontaktować się z bankiem, korzystając z jego oficjalnego numeru lub udać się do najbliższego oddziału.

Przypadek mieszkańca naszego powiatu jest przestrogą dla wszystkich. Wystarczy jeden telefon, aby rozpoczął się ciąg zdarzeń, który może doprowadzić do utraty dorobku wielu lat i pozostawić z ogromnymi długami.

Powrót na górę strony